Indie – Agra Tadź Mahal

Indie – Agra Tadź Mahal

Dzisiaj bardzo krótko śpimy 😉 o 3:30 musimy być na lotnisku. Lecimy do New Delhi, a dalej pociągiem jeżeli tylko będą bilety jedziemy do Agry. Samolot ma dwie godziny opóźnienia, ale to ponoć normalne w Indiach i musimy uzbroić się w cierpliwość. Lotnisko jest bardzo duże i komfortowe. Czas mija nam bardzo szybko pomimo zmęczenia i niewyspania. Pojawia się informacja na tablicy odlotów, że nasz samolot linii Jet Airways jest gotowy, aby przyjąć pasażerów na pokład. Stoimy grzecznie w kolejce i czekamy na swoją kolej. Samolot jest nowy, a obsługa bardzo miła. Lot jest krótki bo trwa zaledwie półtorej godziny. W tym czasie podano nam śniadanie i napoje, które były wliczone w cenę biletu. Spodziewałam się raczej starego samolotu z firankami w oknach wypełnionego Hindusami z długimi paznokciami, a tu taka niespodzianka 😉
Lądujemy o świcie w niewielkiej mgle, która jest normalnym zjawiskiem o tej porze roku. Wychodzimy z lotniska i szukamy taksówki, która zawiezie nas na dworzec kolejowy. Znowu zderzamy się z inną kulturą panującą na drodze. Podobnie jak w Mumbaju tu również każdy jeździ tak jak chce;-) Dajemy się porwać tej fali chaosu i głęboko wierzymy w to, że nasz kierowca wie co robi. Na dworcu jest mnóstwo ludzi. Jedni tam mieszkają, a inni wybierają się w podróż tak jak my. Stoją riksze i taksówki. Każdy walczy o klienta. Krążą sprzedawcy orzeszków ziemnych, wody, i innych regionalnych przysmaków. Stoimy w kolejce po bilety. Pani w okienku wysyła nas na pierwsze piętro do biura dla obcokrajowców. W pomieszczeniu na piętrze siedzą cztery osoby za drewnianymi blatami i przyjmują interesantów. Podchodzimy do jednego z nich i pytamy o pociąg do Agry, a dalej do Waranasi. Po piętnastu minutach klikania w klawiaturę starego komputera Pan kasjer informuje nas, że wszystkie bilety zostały sprzedane. Możemy jedynie pojechać do Agry w pociągu sypialnym, który odjeżdża za 40 minut. Kupujemy bilety w klasie ekonomicznej i kierujemy się na peron numer trzy. Powoli dzień budzi się do życia, a wraz z nim robi się coraz cieplej. Mijamy śpiących ludzi na ziemi obłożonych pakunkami. Widocznie czekają na swój pociąg. Wszyscy się tłoczą i trudno jest nam znaleźć swój wagon. Pytamy ludzi bo z biletu nie wiele można wyczytać. Każdy kieruje nas w inną stronę. W końcu wsiadamy w pośpiechu do przedziału z małymi okienkami. Wita nas wąski korytarz gdzie po prawej i po lewej stronie zwisają granatowe zasłony. Zajmujemy swoje miejsca na dwóch łóżkach zawieszonych piętrowo. W naszym przedziale jadą jeszcze dwie kobiety. Jest ciasno i kurz unosi się w powietrzu. Siedzimy ściśnięci i patrzymy na współuczestniczących w podróży. Zaczynamy rozmawiać i powoli oswajać to miejsce. Warunki zdecydowanie odbiegają od luksusowych, ale miła atmosfera i dobre słowo rekompensują niewygody;-). Nasza podróż trwa zaledwie trzy godziny, a hinduskie kobiety będą jechały tym pociągiem półtorej dnia. Po godzinie spędzonej w przedziale nasze towarzyszki podróży wyjmują małe metalowe i plastikowe pojemniczki z obiadem. Przygotowały ryż z cury, kurczaki pieczone, sosy, orzeszki ziemne zmielone z chili i białe ryżowe placki. Na małych jednorazowych talerzykach zaczynają prawdziwą ucztę. Zapach tych potrwa roznosi się po całym przedziale. Powiedziały, że nigdy nie jedzą na mieście. Zawsze przygotowują swoje posiłki w domu. Wyjęły talerzyki również dla nas i zaproponowały zjedzenie wspólnego posiłku. Przed jedzeniem zmówiły modlitwę. Co za zaskoczenie;-) I tak jechaliśmy z hinduskimi chrześcijankami w pociągu do Agry jedząc wspólny posiłek chicken masala 😉

Po trzech godzinach spędzonych w dusznym wagonie wysiedliśmy z ulgą na dworcu kolejowym w Agrze. Natychmiast podeszło do nas kilku kierowców taksówek oferując swoje usługi. Zaczęliśmy rozmawiać i negocjować. W końcu wybraliśmy kierowcę, który zawiózł nas do hotelu.
Szybka kąpiel i już jesteśmy gotowi na spotkanie z jednym z cudów świata Tadź Machal. Tak długo na to czekaliśmy, że nie mogę uwierzyć w to co się dzieje…..
Nasz kierowca kupuje dla nas bilety. Przynosi też wodę i ochraniacze na buty. Zastanawiam się czy wprowadzili to udogodnienie po filmie Slumdoog 😉 Gdzie dwaj młodzi hindusi kradli buty pozostawione przez turystów i sprzedawali je na pobliskim bazarze;-)) W każdym razie z biletem w ręku i ochraniaczami na stopach idziemy na spotkanie z historią. Mijamy bramki gdzie przechodzimy szczegółową kontrolę. Idziemy dalej szeroką piaszczystą drogą z jednej i drugiej strony porośniętą drzewami. Jak tu cicho, tylko słychać ptaki krążące nad głowami. Co za miła odmiana po gwarze panującym na ulicach;-) Przechodzimy przez bramę, która ma symbolizować wrota do lepszego świata. Przed nami wyrasta piękny ogród z kanałami wodnymi i fontannami, który imituje muzułmańskie pojęcie raju. W tle stoi Tadź Mahal symbol miłości męża do zmarłej żony. Czy można w piękniejszy sposób upamiętnić miłość???
Legenda głosi, że w 1631 roku cesarzowa Mumataz Mahal zmarła przy porodzie swojego czternastego dziecka. Przed swoją śmiercią kazała przyrzec swojemu mężowi cesarzowi Szahdżahanowi, że spełni jej trzy życzenia. Pierwsza obietnica traktowała o tym, że nigdy ponownie się nie ożeni, druga, że zaopiekuje się ich dziećmi, a trzecia, że postawi na jej cześć budynek, który będzie ją upamiętniał. Nadmienię tylko, że owa cesarzowa w momencie śmierci miała zaledwie 35 lat. Załamany władca postanowił spełnić obietnicę złożoną cesarzowej na łożu śmierci i wybudował grobowiec – mauzoleum, którego budowa trwała dwadzieścia dwa lata, a pracowało przy niej 25 tysięcy robotników. Ponoć po ukończeniu budowli dał rozkaz, aby obciąć kciuki budowniczym, którzy brali udział w budowaniu Tadź Mahal, aby już nigdy nie mogli stworzyć podobnego dzieła. W 2004 roku świętowano 350 rocznicę ukończenia budowy, zaś niedługo potem, 7 lipca 2007 obiekt został ogłoszony jednym z siedmiu nowych cudów świata.
Sam władca dotrzymał swojej obietnicy i nigdy się nie ożenił, ale miał wiele konkubin;-)

Na terenie Tadź Mahal spędziliśmy kilka godzin. Było tak spokojnie i przyjemnie, że nie mogliśmy opuścić tego miejsca. Budowla na żywo robi ogromne wrażenie, a otaczający ją ogród sprawia, że zapominamy o całym świecie….

2 (Kopiowanie)

3 (Kopiowanie)

4 (Kopiowanie)

5 (Kopiowanie)

6 (Kopiowanie)

7 (Kopiowanie)

8 (Kopiowanie)

9 (Kopiowanie)

10 (Kopiowanie)

11 (Kopiowanie)

12 (Kopiowanie)

13 (Kopiowanie)

14 (Kopiowanie)

15 (Kopiowanie)

16 (Kopiowanie)

17 (Kopiowanie)

18 (Kopiowanie)

19 (Kopiowanie)

20 (Kopiowanie)

21 (Kopiowanie)

22 (Kopiowanie)

23 (Kopiowanie)

24 (Kopiowanie)

25 (Kopiowanie)

26 (Kopiowanie)

28 (Kopiowanie)

29 (Kopiowanie)

30 (Kopiowanie)

31 (Kopiowanie)

32 (Kopiowanie)

33 (Kopiowanie)

34 (Kopiowanie)

35 (Kopiowanie)

36 (Kopiowanie)

37 (Kopiowanie)

38 (Kopiowanie)

39 (Kopiowanie)

40 (Kopiowanie)

41 (Kopiowanie)

42 (Kopiowanie)

43 (Kopiowanie)

44 (Kopiowanie)

45 (Kopiowanie)

46 (Kopiowanie)

47 (Kopiowanie)

48 (Kopiowanie)

By |2017-12-12T10:23:44+00:00Luty 19th, 2015|Podróże|6 komentarzy

Autor:

6 komentarzy

  1. Gosia 23 lutego, 2015 w 21:21 - Odpowiedz

    cudowna relacja 🙂 niesamowite miejce super to ujęte słowa 🙂 a zdjęcia zapierają dech w piersi!!! gratulacje dla fotografa ☀️

    • Ketut 25 lutego, 2015 w 15:58 - Odpowiedz

      Pięknie dziękujemy za miłe słowa. Staramy się jak możemy, aby oddać atmosferę miejsc, które odwiedzamy.

  2. Ketut 24 lutego, 2015 w 09:29 - Odpowiedz
  3. kalinkokin 24 lutego, 2015 w 09:37 - Odpowiedz

    śliczne zdjęcia i opisy …dziękuję Ketut za fantastyczną relację !!

  4. ewa51328 24 lutego, 2015 w 09:39 - Odpowiedz

    Jak zawsze piękne opisy i fantastyczne zdjęcia .Indie to bardzo ciekawy i zróżnicowany kraj , dziękuję za relację .

    • Ketut 24 lutego, 2015 w 14:22 - Odpowiedz

      Bardzo dziękuję za miłe słowa. Niebawem zamieszczę kolejne wpisy z naszej podróży. Pozdrawiam

Zostaw komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.